Aaltonen w VW Scirocco

Podczas tzw. próby Aaltonena – to manewr, który polega na wykonaniu pełnego obrotu samochodem podczas jazdy – sprawdziliśmy VW Scirocco.

Manewr Aaltonena polega na obróceniu samochodu o 360 stopni podczas jazdy – jego nazwa wywodzi się od fińskiego kierowcy rajdowego, Rauno Aaltonen, który po zakończeniu kariery prowadził również szkołę jazdy. Nam manewr Aaltonena przyszło wykonywać nieco bliżej – na torze w podpoznańskich Bednarach, czyli w ośrodku szkolenia jazdy Sobiesława Zasady.

Sam manewr Aaltonena wygląda jak ze sceny Bonda, ale zza kółka okazuje się dużo łatwiejszy. Więcej w nim nerwów i tremy niż niebezpieczeństwa. Na szerokim pasie i przy odpowiednich warunkach pogodowych, nie na parkingu pod marketem(!), każdy powinien dać sobie z nim radę.

Nam jednak postanowiono to nieco ułatwić – nie wyglądamy na profesjonalistów. Manewr Aaltonena wykonywaliśmy na mokrej nawierzchni, gdzie obrót samochodu jest o wiele prostszy ze względu na lepszy poślizg. Sam manewr wygląda następująco:

  • jedziesz prosto z prędkością ok. 40 km/h;
  • w pewnym momencie jednocześnie wykonujesz szybki skręt kierownicy i krótkim ruchem zaciągasz hamulec ręczny – samochód zaczyna się obracać;
  • w połowie obrotu, wciskasz sprzęgło, by nie zdusić silnika, i dynamicznym ruchem „odbijasz” kierownicą w drugą stronę – stosujesz przeciw kontrę;
  • koła ustawione „pod włos” wprowadzają samochód w nieprzyjemne drgania, a Ty starasz się je wyprostować tak, by „wycelować” w pierwotny tor jazdy.

Dziwne, ale z pomocą instruktora nam udało się za pierwszym razem – później było już tylko gorzej. Dla ułatwienia, jako że wszyscy jesteśmy wzrokowcami, poniżej filmik, w którym wszystko widać jak na dłoni. Tylko spokojnie, w takim stylu wychodzi to jedynie mistrzom. Za kierownicą – Tomasz Kuchar.

Sam VW Scirocco wyglądał w tych próbach bardzo drapieżnie i obiecująco. Owszem, jego proporcje są trochę niedopracowane, przez co wygląda jak w okresie dojrzewania, jednak z pakietem sportowym i z dobrymi felgami ten samochód prezentuje się całkiem dynamicznie. Do końca nie wiadomo, czy klasyfikować go jako 4-osobowego hatchbacka czy coupe.

Jego wnętrze – ciemne i ciasne – również ma sportowy klimat. Siedzi się tutaj nisko, co dodatkowo potęguje dosyć masywna deska rozdzielcza i lekko kubełkowe fotele. Kokpit (nawet po niedawnym faceliftingu) jest genetycznie powiązany z poprzednią generacją Golfa i niestety wygląda już na przestarzały. Cały czas zachowuje za to funkcjonalność.

W naszym aucie silnik TSI o pojemności 1.4, dysponował mocą 122 KM, również był „wyciągnięty” z Golfa. VW Scirocco osiąga dzięki niemu pierwszą setkę w 9,7 s i rozpędza się maksymalnie do równych 200 km/h – wszystko z manualną, 6-biegową skrzynią. Dzięki takiemu wsparciu jeździ się nim pewnie i ostro, a na drogach nie czuć dyskomfortowej sztywności.

Według wielu, VW Scirocco to samochód, który swoim istnieniem zaburza trochę sens np. Golfa GTI, ponieważ prowadzi do wewnętrznej konkurencji. Naszym zdaniem, jest zupełnie odwrotnie. To Golf GTI swoim geniuszem i dopracowaniem miażdży mniej doświadczonego brata, jakim jest Scirocco – i to nie ważne z jakim silnikiem. Golf VII generacji jest tworem bliskim doskonałości, ma więcej drzwi, więcej miejsc siedzących i przestrzeni. Ma po prostu więcej sensu.

W.