Formuła 3

To jedna z tych przygód, których się szybko nie zapomina. Przyznam, że się obawiałem. Przed realizacją tego materiału chciałem wykupić dodatkowe ubezpieczenie.

Już po zdjęciu widać, że coś tu jest nie tak. Śpieszę z wyjaśnieniem – fotka przedstawia lato ponieważ poniższy „test” odbył się już jakiś czas temu, w lipcu lub sierpniu. Teraz mamy coś na kształt zimy, śliskie drogi, i w życiu bym się na to nie odważył.

Formuła 3 nie jest szczytem w swojej klasie, jednak to nie zabawka. Wsiada się do niej wyjątkowo trudno, w środku jest arcy niewygodnie, a z nerwów człowiek cały się trzęsie. Z jednej strony to tylko 140 KM wyciągnięte z silnika 1.4 TSI, a więc to samo co w niektórych Golfach, lecz z drugiej strony przyspieszenie do setki w okolicy 4 s i surowość oddawania mocy przenoszą nas do innego świata.

Gdy już wsiadłem, wewnątrz mnie kręciła się na przemian ekscytacja ze strachem. Przez ułamek sekundy zastanawiałem się nawet, czy nie zrezygnować, lecz tego bym sobie nigdy nie wybaczył. No bo jakim trzeba być miękkim, by siedzieć w Formule 3 i zrezygnować z przejażdżki? Profesjonalna obsługa mimo iż cały czas czuwała nad wszystkim, to jakoś otuchy nie dodawała – przy moim wzroście (182 cm) musiano mi spod tyłka wyciągnąć specjalne siedzisko, ponieważ „przy gwałtownym hamowaniu lub zarzuceniu mógłbym połamać sobie kręgi”. Po takich słowach pot sam zaczął ze mnie spływać, i to nie z powodu upału.

Kolejne teksty, jakimi dostawałem w twarz, też nie podnosiły mnie na duchu: „Jeśli dodasz gazu na zakręcie, wyrzuci Cię na suchą trawę i możesz się zapalić. Jeśli wrzucisz trójkę, wyjedziesz poza tor, też na trawę. Jeśli nie wyhamujesz na szykanie, wylądujesz znowu na trawie. Ale bez obaw – jeśli się zapalisz, siedź w aucie, podnieś ręce i czekaj na pomoc”. Tak, na pewno to właśnie zrobię…

Zapominając o całym tym cyrku, skupiłem się na starcie. Ruszenie bez zdławienia za pierwszym razem wcale nie jest łatwe. Skrzynia biegów jest sekwencyjna, więc ruchy, a w zasadzie szarpnięcia drążkiem można wykonywać tylko do siebie i od siebie, wciskając przy tym sprzęgło jak w normalnym aucie. Działa ono ciężko i opornie. Tu nie ma miejsca na komfort. Pedał hamulca również chodzi tak, jak niektóre maszyny na siłowni, więc trzeba się nieźle napocić.

Gaz za to działa wyjątkowo lekko i ochoczo – czasami za bardzo. Lekkie muśnięcie powoduje, że silnik umieszczony za plecami chce odlecieć na inną orbitę. Nie mruczy, nie bulgocze, a raczej przeraźliwie świszczy. Nie jest to co prawda świst znany nam z Polsatu z zawodów F1, ale i tak brzmi jak wściekły zwierzak i powoduje ciarki na całym ciele. Mimo wspomnianych „zaledwie” 140 KM, przyspieszenie Formuły 3 jest zupełnie inne niż w samochodzie osobowym. Drastycznie inne. Sposób oddawania mocy przychodzi nagle, bez litości dla naszego kręgosłupa, onieśmielając przed wciśnięciem gazu do dechy. To podobnie niespodziewane uczucie, gdy próbujecie podnieść coś, co wygląda ciężko, a w rzeczywistości waży tyle co piórko.

Kierownica również działa niezwykle szybko. Ma mnóstwo przycisków, lecz mi nie wolno było ich dotykać. Miałem skupić się tylko na jednym – by nie rozwalić auta wartego sporo kasy, które następnego dnia miało stanąć na torze na Węgrzech. Po kilkuset metrach i pierwszych zakrętach stwierdziłem, że prowadzenie tego pojazdu przypomina szybki quiz – często musimy „odpowiadać” na jego zachowanie zupełnie bez zastanowienia, polegając tylko na instynkcie. Nie ma tu czasu na podpowiedzi czy przerwy w grze, a błędy mogą sporo kosztować. Co dopiero musi się dziać na prawdziwym wyścigu…?

Możliwość sprawdzenia bolidu Formuły 3 to prawdziwa przygoda – polecam ją każdemu, komu nadarzy się taka okazja. Nie warto spuszczać głowy i z niej rezygnować. Ja przeżywałem ją jak małe dziecko i opowiadałem o niej wszystkim, mimo iż były to tylko dwa okrążenia, i to na drugim biegu. Wbrew wszystkim nerwom było pierwszorzędnie. A ubezpieczenie? Nie kupujcie go, nie warto…

Formuła 3

VW_GTI_Bednary_3830
VW_GTI_Bednary_3840
VW_GTI_Bednary_3832
VW_GTI_Bednary_3837
VW_GTI_Bednary_3833