Dylematy: auta za 30-40 tys. zł

Jeżeli masz do wydania na samochód 30-40 tys. zł, to wcale nie masz problemu – masz szczęście! Właśnie w tej kwocie wybór samochodów drastycznie wzrasta do praktycznie wszystkich kategorii. Możesz wybierać pomiędzy propozycjami z salonu, używkami z dobrej ręki, a nawet klasykami.

W tym przypadku nowe znaczy małe

30-40 tys. zł to kwota, od której startują samochody nowe: Citroen C3, Skoda Fabia, VW up! czy Fiat Panda. Nie oszukujmy się, nie są to auta przestronne, ale też nie ma na co narzekać. Jeśli ktoś chce więcej, może poszukać w salonach aut podemonstracyjnych. Za tę kwotę otrzymamy w końcu auto na gwarancji, jeszcze pachnące nowością, z pewnym serwisem. Mały, ale pewniak.

Propozycje typu Ford Fiesta czy Renault Clio, czyli chyba najbardziej atrakcyjne auta segmentu miejskiego, trochę przekraczają granicę 40 tys. zł (41-42 tys. zł). Wybierając je będziemy musieli dopłacić kilka tysięcy zł, choć są to już auta, w których śmiało można się zakochać. A gdy dżentelmen się zakocha, to kosztów nie liczy… 🙂

Używane czy UŻYWANE?

Gdy na otomoto wybierzemy samochody używane za 30-40 tys. zł, pojawią nam się dokładnie 544 str. ogłoszeń (albo i więcej). Przeglądanie ich zajmie więc cały weekend, a gdy dobijemy do końca, okaże się, że na początku pojawiły się już nowe oferty. Wybór jak w markecie.

Warto więc chociaż odrobinę się ukierunkować i zadać sobie pytanie – lekko używane Polo czy może jego dużo dużo większy brat, 10-letni VW Phaeton. Pierwszy jest solidnym miejskim autem, a drugi posiada m.in. 3-litrowego diesla, fotele jak z samolotu, drewniane, odsłaniające się nawiewy powietrza i pneumatyczne zawieszenie – i to wszystko w tej samej cenie. Z drugiej strony, Phaeton swoimi wypasionymi rozwiązaniami naraża na koszty, bo np. gdy zawieszenie się popsuje, popsuje się też humor właściciela (to grube kilka tys. zł, bo nie wystarczy wymiana wahaczy). Jeśli ktoś chce zostać przy klasie lux, innym pomysłem jest Audi A8 – z tym samym dieslem, ale z bardziej pozytywną opinią. Przebiegi rzędu 300 tys. km nie powinny robić na nim większego wrażenia, bo A8 to w końcu wzór niemieckiej jakości. Nie trzeba się go bać, choć nadal należy być czujnym.

SUV w cenie miejskiej

Żeby zobrazować skalę wyboru aut za 30-40 tys. zł., wystarczy powiedzieć, że w tej cenie można kupić nawet Porsche Cayenne czy Mercedesa ML. To luksusowe SUV-y, które jednocześnie mogą pełnić rolę limuzyny i auta 4×4. W przypadku Cayenne możemy liczyć tylko na paliwożerne silniki benzynowe, ponieważ diesle kosztują prawie dwa razy więcej. Ewentualnie, możemy liczyć na instalację LPG – i co z tego, że na gaz? Przecież to Porsche! 🙂

Mercedes ML idzie z kolei w drugą stronę. W jego ofercie najłatwiej znaleźć silnik wysokoprężny 320 CDI, który klekocze, ale ma za to 224 KM. Jest odporny na wysokie przebiegi typu 250 tys. km. i zapewnia komfort z najwyższej półki. Aha, i wcale nie jest duży – szybko się do niego przyzwyczaimy, pod warunkiem, że nie będziemy jeździli nim tylko po osiedlowych zaułkach czy ciasnych parkingach.

Miejsce na sport

Na tym nie koniec. 30-40 tys. zł daje także spore pole do popisu, gdy chcemy kupić samochód sportowy. Tutaj możemy iść w coś nowszego i modnego, jak VW Scirocco, lub bardziej hardcorowego, jak Subaru Impreza. Propozycja pierwsza jest zdecydowanie dla kogoś, kto ceni sobie komfort, a druga dla kogoś, kto nie uznaje kompromisów. Głośny wydech Imprezy, twarde zawieszenie i ubogie wnętrze to przepustka do świata prawdziwych sportowych wrażeń.

Są też kabrio – BMW Z4, Mercedes SLK lub Volvo C70 chociaż przez dwa miesiące w roku pozwalają poczuć się jak na Lazurowym Wybrzeżu, jednak przypominają się w serwisowaniu. O otwierany dach trzeba odpowiednio dbać (zwłaszcza o silniczki), a jeśli jest on płócienny, należy go także impregnować i zabezpieczać przed zimą – tak samo jak buty czy kurtki wodoodporne.

Klasyk dla każdego

Jeśli za 30-40 tys. zł szukamy czegoś naprawdę, NAPRAWDĘ oryginalnego, to czemu nie spróbować klasyka? Rynek za tę kwotę oferuje np. Mercedesa SL, VW Garbusa lub Jaguara XJ – i to w niezłym stanie. Należy pamiętać, że tutaj nie liczy się przebieg czy rocznik, a historia. Samochód jest wart uwagi jeśli ma jasną kronikę, dużo oryginalnych części i jest zadbany. Jeśli pochodzi od jednego właściciela, to jest skarbem!

Na klasyka można patrzeć godzinami, ale też godzinami można go naprawiać lub ulepszać. Do tego potrzebne są części, a z tymi nie jest łatwo. Pamiętajmy, że ich dostępność jest dużo bardziej ograniczona niż w przypadku samochodów popularnych. Czasami trzeba je ściągać z innych krajów, czekając miesiąc i płacąc krocie. Ale warto – bo legendy zawsze pozostaną legendami i tylko będą zyskiwać na wartości.